Znowu pokłóciłaś się ze swoim chłopakiem. Nie rozumiesz, czemu on jest zazdrosny o ciebie, skoro wie, że go kochasz. Znowu wszczął kłótnie o to, tylko że teraz w restauracji. Niezależnie od tego jak bardzo jest dla ciebie ważny, masz cholernie dość jego zachowania. Do domu wróciłaś autobusem. Siedzisz właśnie na balkonie, na tyłach domu, czekając aż on wróci. Wrócił i poszedł na górę. Słyszysz jak klnie. Pewnie teraz pali, znowu. Na co dzień ci to nie przeszkadzało, ale teraz wszystko cię irytowało. Po kilkunastu minutach zszedł na dół. Pewnie będzie mi prawił morały, jak ostatnio- pomyślałaś.
-Co ty sobie myślałaś, Jenna? Martwiłem się.- zaczął.
-Nie miałam ochoty z tobą wracać, po tym co zrobiłeś w restauracji.- broniłaś się.
-Chyba nie uważasz, że pozwolę innym facetom patrzeć na ciebie takim wzrokiem? Jesteś moja.
-Możesz do cholery przestać wyrażać się o mnie jakbym była twoją własnością?!- zdenerwowałaś się.
-Nie o to mi chodziło. Jesteś dla mnie bardzo ważna i boję się, że ktoś będzie chciał mi cię zabrać.- ton jego głosu złagodniał.
- Rozmawialiśmy już o tym. Gdybym do ciebie nic nie czuła, sądzisz że siedziałabym tu teraz i słuchała? Nie, po prostu od razu bym się spakowała i odjechała.- załamał ci się głos.
-Spójrz mi w oczy- poprosił.
Zrobiłam to, spojrzałam w jego zielone tęczówki, które wyrażały tyle emocji. Harry położył swoją dłoń na mojej, a drugą złapał mój policzek.
-Przepraszam, po prostu wspomnienia wracają. Pamiętam co zrobiła moja mama tacie.- posmutniał.
-Nie możesz ciągle tego tak tłumaczyć. Zaufaj mi- powiedziałaś spokojnie.
-Ufam ci, Jen.- kąciki jego ust lekko zadrżały, a w jego oczach można było dostrzec łzy. To kochałaś w nim najbardziej, nie bał się okazywać swoich uczuć przy tobie. Po twojej twarzy już dawno leciały łzy od nadmiaru emocji. Przytulił cię szepcąc ci do ucha, jak bardzo cię kocha. Poszłaś na górę by wziąć prysznic, a Harry w tym czasie robił kakao. Kiedy wyszłaś spod kabiny zorientowałaś się, że nie masz pidżamy. Owinęłaś się ręcznikiem i zawołałaś chłopaka.
-Taaak?- spytał z dołu.
-Mógłbyś przynieść mi jakąś pidżamę, bo zapomniałam?- poprosiłaś.
-Jasne już idę- usłyszałaś jak wbiegał po schodach.
Po 5 minutach doczekałaś się. Gdy spojrzałaś na to co ci przyniósł, zdziwiłaś się. To była jego duża flanelowa koszula i twoje majtki. Mogłaś się domyślić.
-Harry... przecież wiesz, że ja nie lubię takich ubrań- spojrzałaś znacząco na majtki, marudząc. Nie należałaś to tych dziewczyn ze zgrabnymi wysportowanymi nogami i płaskim brzuchem.
- Skarbie, nie wiem o co ci chodzi. Przecież jesteś piękna.- uśmiechnął się i cmoknął cię w usta. Przebrałaś się. Wypiliście kakao i położyliście się spać. Położyłaś swoją głowę na jego klatce piersiowej, a on objął cię ramieniem i pocałował w czubek głowy. Nucił ci różne kołysanki, póki nie zasnęłaś.
------------------------------------------
;)